CZTERECH KONTRA WILLI



Istnieją już 16 lat. Właśnie wydali swój 10 album i tym samym wkroczyli do naszej „ hali sław”. Jest więc wiele powodów, aby porozmawiać z wokalistą Nickiem Holmesem.

Na początku wszystko wygląda na falstart- przyjazna pani od telefonu z hotelu berlińskiego zna wprawdzie zespół, ale nie potrafi mi powiedzieć, jak można skontaktować się z Nickiem. Jednak po krótkim oczekiwaniu rozbrzmiewa w mojej słuchawce typowa dla Nicka angielszczyzna. Nick sprawia na początku wrażenie zmęczonego i niezbyt rozmownego. Wkrótce to się jednak zmienia....

Nick, Jak minęły Ci pierwsze dni Nowego Roku ? Udany start ?

Jak najbardziej ! Wczoraj kręciliśmy video do naszego nowego singla. Nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądał końcowy rezultat, ale to co dotychczas widzieliśmy na taśmach wygląda bardzo dobrze.

Masz teraz pewien dystans co do nowego albumu. Jesteś zadowolony z „ Paradise Lost” ?

Definitywnie ! Od paru miesięcy słucham tej płyty naprawdę codziennie. Fani zespołu będą uszczęśliwieni rezultatem. Miejmy nadzieję....

Moim zdaniem album ma charakter płyty - The best of - tylko z kompletnie nowymi piosenkami. Zgodziłbyś się z tym stwierdzeniem ?

Zgodziłbym się. Na to miała duży wpływ produkcja. To jest najlepsze brzmienie jakie mieliśmy ! Nigdy nie powinno się umniejszać wartości brzmienia. Weźmy taki zespół jak Alice in Chains. Oni zawsze mieli fantastyczną produkcję - to sprawiało, że ich piosenki były dużo lepsze. Rhys Fulber pracował z nami od samego początku i komentował wszystkie aspekty produkcji tego albumu.

„Paradise Lost” sprawia wrażenie albumu bardziej wyrównanego, statecznego w porównaniu do poprzednika. Czy uspokoiły się już „ fale”, o których wspominaliście w wywiadach do płyty : „ Symbol of life” ?

No tak- przede wszystkim czasy po wydaniu „ Host” był bardzo wyczerpujące. Wydawało się, że ten album wszystkich denerwował, a my sami nie wiedzieliśmy dokąd pójść. Dlatego album „ Believe in nothing” z dzisiejszego punktu widzenia sprawia wrażenie nieco „zagubionego” Dziwna sprawa z tą ciężką muzyką. Na początku wyglądało na to, że już kompletnie zamknęliśmy ten rozdział, a teraz wszyscy szalejemy na tym punkcie. Wszystko obraca się w kręgu. Spójrz na mnie: Znowu mam długie włosy - nigdy nie sądziłem, że znowu zapuszczę długie włosy. Nie mam pojęcia - może to rodzaj kryzysu wieku średniego.

Kiedy pytałem o to Grega, powiedział dokładnie to samo. Życzył sobie mieć znowu 18 lat.

No tak, dotarłem do punktu, kiedy zajmuję się muzyką już połowę swojego życia i w najbliższym czasie definitywnie nie zamierzam z tego zrezygnować. Mam takie szczęście robić rzeczy, które robię. Kiedy byłem młody – miałem dwadzieścia kilka lat- wiele rzeczy uważałem za coś oczywistego. Byłem naiwny i arogancki. Teraz już wiem, jakie to cholernie wspaniałe uczucie- pracować w zespole muzycznym. W porównaniu z wcześniejszymi czasami jesteśmy teraz dokładniejsi i bardziej precyzyjni. Pracujemy dużo ciężej i bierzemy wszystko na bardzo poważnie. Chcieliśmy nagrać prawdziwy album gotycko-metalowy. To jest „ real stuff” a nie te rupiecie przypominające gumę do żucia, których tam na zewnątrz jest cała masa.

Czy Paradise Lost jest dla ciebie rodzajem pracy, realizacji w zawodzie ?

Właściwie tylko w najgorszych momentach. Jeśli jestem na trasie i tęsknie za rodziną, czy też jestem chory, a mimo wszystko muszę zagrać koncert czy też mam wywiady. Jednak zwykle nie - traktuję to jako rodzaj hobby, z którego mogę się utrzymać.

Wracając jeszcze do albumu - jakie były dotychczasowe reakcje ?

Bardzo dobre, o ile wiem. Jestem przede wszystkim szczęśliwy, że albumu jeszcze nie ma w internecie. Z poprzednią płytą było niestety inaczej. Wówczas sobie pomyślałem- cholera, ludzie, dajcie nam szansę ! Takie sytuacje, kiedy album już długo przed premierą jest dostępny w sieci ,dotyczą zespołów takich jak nasz bardziej aniżeli każdego innego bandu.

Wydawałoby się, że zespół z tak dużą bazą oddanych fanów jak Paradise Lost nie jest aż tak bardzo dotknięty tym problemem.

Każdy zespół jest dotknięty. Może abstrahując od super-grup jak Metallica. Chociaż je to również dotyczy. Tylko: ile oni zarabiają ? My nie zarabiamy tylu pieniędzy, aby móc sobie w najbliższym czasie odpocząć. To nie ma nic wspólnego z chciwością i żądzą. Chcę mieć tylko możliwość, zarobić na własne utrzymanie. Oczywiście widzę również korzyści wynikające z rozpowszechniania naszej muzyki poprzez internet. Lepszym pomysłem byłoby jednak obniżenie cen płyt CD - do czego moim zdaniem również dojdzie.

Poruszymy inny aspekt albumu: okładka jest wspaniała i tak intensywna, że przy oglądaniu jej można prawie poczuć ból.

Jest dosyć niepokojąca. Można o niej powiedzieć wszystko, ale nie to, że jest ładna. Figury na niej przedstawione są rodzaju żeńskiego, ale w całości nie dopatrzymy się aspektu kobiecego. Jakbym miał 15 lat to chciałbym mieć koniecznie taki plakat, teraz jednak nie chciałbym jej (okładki) widzieć nawet w pobliżu swojego domu. Ona zmusza do refleksji. Nie jest jednak związana z tytułem płyty. Są rzeczy, które niekoniecznie muszą mieć sens.

Jak doszło do rozstania z Lee Morrisem ?

Tak jest w każdym związku – jeśli jest koniec, to jest koniec. On po prostu nie był z tym już szczęśliwy – obojętnie z jakich powodów. Podczas trasie sprawiał wrażenie znużonego i wiedzieliśmy, że nadszedł czas, aby odszedł. Życzymy mu wszystkiego najlepszego w dalszym życiu, i wiem, ze Lee jest teraz szczęśliwszy.

Podjęliście decyzję, czy Jeff Singer będzie waszym nowym perkusistą ?

On jest wspaniałym perkusistą i miłym facetem. Pojawia się w teledysku, więc jest prawie w zespole - tylko nie oficjalnie. Tak długo jak ta sytuacja mu odpowiada, zostaniemy przy niej. Zwłaszcza, że z dnia na dzień jest coraz lepszy. Nauczył się całego materiału z nowej płyty zaledwie w ciągu tygodnia i gra go perfekcyjnie.

Można oczekiwać od Paradise Lost w przyszłości jakiś radykalnych zmian stylistycznych ?

Nie mam pojęcia. Obecnie mamy swoje charakterystyczne brzmienie i cokolwiek nagrywamy brzmi to jak muzyka PL. Jesteśmy teraz bardzo szczęśliwi grając ostrą muzykę. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość, ale nie sądzę, abyśmy nagrali jeszcze raz album w stylu „ Host”- chyba, że jako rodzaj projektu. Ludzie znają zespół takim jakim on jest – i tak jest też dobrze. To jest również rzecz, której się nauczyliśmy.

Jak osobiste są Twoje liryki ?

Jeśli o mnie chodzi, to lubię przede wszystkim pomysłowe zwroty oraz grę słów. W naszym języku jest mnóstwo wyrazów, które mają po kilka znaczeń, wszystko zależy od tego jak je powiemy i w jaki kontekst umieścimy. To jest dla mnie naprawdę fascynujące. Uwielbiam kiedy ludzie czytają moje liryki i zastanawiają się nad ich znaczeniem. Czasem ich interpretacje są zupełnie niezgodne z moimi intencjami, ale lubię kiedy ludzie poświęcają na to czas. Coś takiego zaszczyca mnie.

W jednym z wcześniejszych wywiadów przeczytałem, że zdradziłeś Gregowi prawdziwe znaczenie tekstu „ Enchantment”. Jednak było ono zbyt obrzydliwe, aby mówić o tym w wywiadzie. Więc pomyślałem sobie, że spytam cię osobiście.....

Chodzi o masturbację. Jednak jemu opisałem to bardziej szczegółowo. Chciałem aby wszystko przybrało ciemny i mistyczny charakter, aby liryki nie były zbyt konkretne. Ale rzeczywiście myślałem wtedy o masturbacji – jednak obecnie już tego nie robię –śmieje się Nick.

Dobrze wiedzieć..... We wcześniejszych wywiadach często wspominałeś, że w ogóle nie cierpisz polityków. Mógłbyś sobie wyobrazić pisanie na ten temat, zwłaszcza kiedy polityka w ostatnich latach stała się tak deprymująca ?

Polityka jest wszędzie. Wszystko co się robi jest polityką. Kiedy człowiek buduje dom i rodzi mu się dziecko, to zawsze ma do czynienia z polityką. Większość angielskich polityków to idioci. Nie mogę tych ludzi wybierać, ponieważ oni są debilami. Jasne, że nie jest to łatwy zawód, ale ludzie którzy nas reprezentują, przede wszystkim w Anglii, są tylko dupkami. I to dotyczy wszystkich partii. Głupi, starzy idioci, którzy idą ślepo za Georgiem W. Bushem. Kim do diabła jest ten człowiek ? Ten facet jest zatrważający. Zwróć uwagę na Tsunami ! Mimo to ludzie zabijają się w wojnach. Może powinniśmy po prostu spróbować nie prowadzić żadnych wojen ? Nie chcę tu zabrzmieć jak jakiś hipis, ale Georg Bush ma w sobie coś cholernie złowieszczego. Ten facet jest podobny do Damiena ( pis. niem.) z filmu „ Omen”

A więc moi kochani- właśnie przeczytaliście. Koniec świata jest blisko i kto potrzebuje jeszcze soundtracku to wie, gdzie go może dostać.