SHADES OF GOD



Paradise Lost? Czy znajdzie się ktoś komu obca jest ta nazwa? Nie! A może ktoś, kto nie słyszał obu płyt Paradise Lost? Również nie! Jednakowo bezcelowe byłoby pytanie o znajomość historii tej jakże oryginalnej grupy. Warto natomiast zapoznać Was ze szczegółami odnoszącymi się do mającej ukazać się w czerwcu nowej płyty piątki wyspiarzy, a także o paru innych sprawach. Gitarzysta Gregor Mackintosh opowiada:

O NOWEJ PŁYCIE:

Tytuł krążka to „Shades Of God”, materiał w całości jest już nagrany, w wersji winylowej będzie 8 utworów natomiast wersja CD zawierała będzie jedną kompozycję więcej. Zrobiliśmy naszym zdaniem wielki postęp w stosunku do poprzedniej płyty ‘Gothic”. Nowy materiał jest z pewnością bardziej dojrzały. To co zagraliśmy na „Gothic” traktowaliśmy bardziej jako eksperyment, był to efekt wpływów dwóch różnych rodzajów muzyki, dopiero próbowaliśmy wprowadzać pewne eksperymentalne fragmenty. Natomiast to, co będzie na nowej płycie jest bardziej odkrywcze, idzie w nowym dla nas kierunku. Na płycie tej będzie więcej muzyki do słuchania, ale też bardziej przyswajalnej. Znacznie poprawiliśmy samo pisanie muzyki, rozwinęliśmy również stronę wokalną w stosunku do tego, co znalazło się na „Gothic”, wokal teraz jest bardziej melodyjny.

O TEKSTACH:

Wszystkie teksty pisze nasz wokalista Nick Holmes. Tutaj też nastąpiła zmiana w stosunku do liryk z „Gothic”. Na nowym LP teksty są bardziej osobiste, rzekłbym bardziej personalne, na II LP były bardziej poetyckie, opowiadały one o sytuacjach, które działy się na zewnątrz człowieka. Na nowej płycie wszystko dotyczy sfery wewnętrznej, np. co myśli człowiek gdy zabija, są właśnie takie silne, emocjonalne frazy. Na początku nasze wiersze były pod wyraźnym wpływem twórczości John’a Milton’a (autor poematów „Raj Utracony” i „Raj Odzyskany” – przyp. aut.), od którego zresztą zaczerpnęliśmy naszą nazwę oraz innego angielskiego poety Samuel’a Taylor’a Coleridge’a (autor poezji „Kublai Khan”, „Pieśń o starym żeglarzu” i „Christabel” – przyp. aut.). Nowe tekst mają już mniej wspólnych cech z dziełami tych autorów.

O IMAGE:

Dzieciaki noszą długie włosy, skórzane kurtki, ale my nie przykładamy wagi do tego. Ważne jest, że ktoś interesuje się tą muzyką, nie ząś jego wyglądem. Paradise Lost generalnie nie ma żadnego image. Zwykle ubieramy się w dresy, jest to bez znaczenia czy jesteśmy na ulicy, czy na scenie. Nie uważamy, by to jak się ubieramy miało coś wspólnego z death metalem, nie ma to również absolutnie nie wspólnego z tym jaką muzykę lubimy.

O DOOM METALU:

Przede wszystkim uważamy, by naszą nazwę można było zaliczyć do jakiegoś konkretnego rodzaju muzyki, jak to jest na przykład z Carcass. Osobiście dla mnie najsmaczniejsza muzyka to ta z przełomu lat 60/70, Black Sabbath za tamtego okresu, a także Dead Can Dance. Lubimy różne rodzaje muzyki. Doom metal nie jest dla mnie jakąś kategorią, nie jestem też za kategoryzowaniem muzyki, ale jeśli o to chodzi, to doom metal dla mnie oznacza niewątpliwie I LP, Candlemass „Epicus Doomicus Metallicus”, lubię Trouble, sądzę, że są fantastycznym zespołem. Ale są zespoły, które grają to i brzmią nudnie, grają wolniej nie przykładając wagi do budowy utworów. To jest o wiele mniej interesujące. Paradise Lost gra swoją muzykę i jeśli podoba się to ludziom to OK.! Dla nas jest nieistotne zakwalifikowanie tego. Dobre jest Solitude Aeternus , uważam że jest to dobra prezentacja tego, co zrobili Candlemass na I LP. Dużo młodych grup czerpie wzorce ze starszych, I LP Candlemass jest wielkie!!! Ja preferuję kompozycje oryginalne i przypominam, że nie przykładam wag do dzielenia muzyki na kierunki, widzę to wszystko całościowo, ale od strony klasyki.

O ZMIANIE WYTWÓRNI:

Nie jesteśmy już w Peaceville Rec. Podpisaliśmy kontrakt na dwie płyty dla Music For Nations. Był czas, by zrobić ruch do przodu, potrzebujemy lepszej dystrybucji, więcej wolności w zakresie pisania utworów, potrzebujemy również więcej możliwości nagraniowych i środków finansowych na samą produkcję płyt. Umowa z Music For Nations gwarantuje nam to, jest dla nas bardzo dobra.

O KONCERTACH:

Wszystko zależy od warunków nagłośnieniowych, na Zachodzie jest on naprawdę wysokiej klasy. Na koncertach chcemy przede wszystkim podtrzymać atmosferę z płyt, przenieść ją w miarę możliwości na scenę.

O PRZYSZŁOŚCI:

Nie lubimy wybiegać w jakąś odległą przyszłość. Dla nas obecnie najważniejsze jest wydanie płyty „Shades Of God”, trasa promocyjna, dotarcie do szerszego kręgu słuchaczy. Na razie jesteśmy szczęśliwi chwilą obecną i raczej nie wybiegamy w bardziej odległą przyszłość.

rozmawiał Robert Grzesiak