03.07.1995 SOPOT / M. Rock Festival / - Polska



(...) Wreszcie przyszedł czas na gwiazdę wieczoru, czyli Paradise Lost. Przerwa się przedłuża. Wśród publiczności rozdają koszulki Marlboro Rock-In. Wreszcie się zaczyna. Fanfary z Dead Can Dance. Napięcie rośnie. Oklaski, piski dziewczyn. Na molo jest już 2 tys. osób. Zaczęli od "Echantment" - pierwszego kawałka na nowej płycie. Nick cały czas wychodzi na wybieg, aby być jak najbliżej publiczności. Zagrali większość numerów z najnowszego krążka, ale także przeboje z poprzednich płyt. Znowu kawałek z nowej płyty. W pewnym momencie na scenę dostaje się jakiś zagorzały fan. Rzuca się za nim cała ekipa ochroniarzy. Tymczasem grupa gra dalej. Nick robi minę do kamery, gdyż koncert kręci telewizja. Zagaduje publiczność : "Czy już czujecie się zmęczeni ?". "Sweetness". Potem "Once Solemn" z nowej płyty. Publiczność szaleje. Nawet najbardziej sceptyczni dziennikarze rozdziawiają gęby z wrażenia. Ci, którzy nie lubili przedtem metalu, już go lubią. Koncert jest naprawdę profesjonalny. Wprawdzie nie mogę powiedzieć, że nagłośnienie było super, ale ten sam koncert słuchany w radiu brzmiał doskonale. Zagrali "Eternal" z płyty "Gothic", a później znowu z nowej "Shadowkings". Nie wiem, kim jestem - śpiewał Nick Holmes. "Hallowed Land". Świetny numer. Po godzinie grania, Nick żegna się z publicznością. Oczywiście musieli zagrać bis "As I Die". To się musiało stać. Przebój wszechczasów. Wszyscy śpiewają wspólnie z Nickiem. Ostatnim bisem jest "True Belief". Grupa na tym zakończyła i tym samym zakończył się pierwszy dzień festiwalu. Było naprawdę zajebiście. Ale dzień kalendarzowy się jeszcze nie zakończył. Przedłużył się do czwartej rano na plaży, na której chyba nie muszę Wam mówić, co robiliśmy. I to z kim!



Paweł Pindera, Metal Hammer



Właściwie emocje zaczęły się dla fanów Paradise Lost jeszcze na długo przed występem zespołu. Tuż za sceną znajdowała się niedostępna dla widzów mała kawiarenka. Na kilkadziesiąt minut przed koncertem pojawili się w niej prawie wszyscy muzycy grupy. Usiedli przy stoliku, pili piwo, rozmawiali. Naprawdę nie wiem, jakim cudem wypatrzyli ich fani. Faktem jest jednak, że już po chwili przy bramce oddzielającej widownię od zaplecza zgromadził się spory tłumek. Wszyscy czekali na swoją szansę. Żeby zrobić zdjęcie. Zdobyć autograf. Albo przynajmniej przez chwilę popatrzeć na zespół. Opłacało się czekać. Muzycy zauważyli, co się dzieje. Co chwilę, któryś z nich podchodził do barierek, zamieniał kilka słów, pozował do zdjęć... A potem był już sam koncert. Zaczęło się od mrocznego, puszczonego z taśmy, wstępu. W smugach zimnego światła na scenie pojawił się zespół. I natychmiast wytworzył tę niesamowitą, znaną z płyt atmosferę. To zresztą nie było takie trudne. Grupa zabrzmiała znakomicie. Może nieco zbyt cicho, zbyt mało dynamicznie, jak na tak duży występ. Ale za to bardzo selektywnie. A to przecież w przypadku Paradise Lost liczy się bardzo... To był bardzo statyczny koncert. Tylko Nick Holmes od czasu do czasu wchodził na zbudowany przed sceną pomost, podchodził do publiczności. Pozostali muzycy, prawie nieruchomi, skoncentrowani byli przede wszystkim na grze. Ale przecież właśnie taka jest muzyka Paradise Lost. Nie prowokuje do szaleństw. Mroczna i monotonna każe raczej i grać i słuchać w skupieniu. Zespół zagrał przede wszystkim utwory ze swej najnowszej płyty Draconian Times. Ale sięgał chwilami również po starsze kompozycje z Icon, czy nawet z Gothic. Była też jedna spora niespodzianka. W pewnym momencie Paradise Lost zagrał własną wersję "Walk Away" z repertuaru The Sisters Of Mercy. Znałem już ten utwór z singla The Last Time. Nie spodziewałem się jednak, że usłyszę go tutaj, w Sopocie, na żywo... Gdy wybrzmiały ostatnie dźwieki kompozycji kończącej występ Paradise Lost, było już bardzo późno w nocy. Na niebie świeciły gwiazdy, słychać było szum morza. Świetna sceneria dla niesamowitego występu, tak niesamowitej grupy...

Enchantment
Dying Freedom
Forever Failure
Remembrance
The Last Time
Yearn For Change
Sweetness
Once Solemn
Eternal
Shadowkings
Walk Away
Hallowed Land
Pity The Sadness
Embers Fire
As I Die



Robert Sankowski, Tylko Rock