13.07.1997 LONDYN / Astoria / - Anglia



Był to pierwszy koncert od czasów trasy promującej "Draconian Times". Odbył się 13 lipca, dzień przed premierą "One Second" w Astoria Theater w Londynie. (...) Przed Paradise Lost wystąpił zespół Dawn. Niezbyt udany wybór zważywszy jaki rodzaj rockowego poletka uprawiają panowie z tej grupy tj. coś między Primal Scream, a The Rolling Stones. Publika przyjęła ich obojetnie. Wokalista próbował dodać sobie animuszu paląc "faję" między wierszami. Dla mnie i dla chyba większości zgromadzonych wyglądało to dość żałośnie. Po Dawn na scenę wkroczyli techniczni, którzy sprawnie uporali się ze swoim zadaniem. Gasną światła, w półmroku na scenę wkraczają muzycy Paradise Lost. Tuż naprzeciwko mnie stoi Greg, którego poznałem bez trudu mimo nowej fryzury. Z głośników płynie temat przewodni grany na pianinie do "Say Just Words", sekundę potem wchodzą gitary, rozbłyskują reflektory! Zaczęło się! Cały zespół ubrany na czarno. Fajną błyszczącą bluzę ma Greg, Nick ubrany w obcisłe wdzianko coś jak Glenn Danzig. To już nie chłopcy z sąsiedztwa, którzy chwycili za gitary, to już prawdziwi ARTYŚCI. Zespół świetnie prezentuje się na scenie. Za czarnymi "garami" siedzi Lee z mikrofonem umieszczonym na głowie "a la pilot helikoptera" od czasu do czasu udzielając się w chórkach. Sama oprawa koncertu to już pierwsza liga, światła niebieskie, zimno-zielone ( nie wiem czy jest taki kolor ) dają nieziemski klimat. Na ekranie za zespołem z rzutnika pojawiają się obrazy ilustrujące każdy utwór. (...) Większość numerów Greg gra na czarnym Gibsonie, z jakim prawie zawsze widać Slasha ( tak jakoś mi się skojarzyło ). Jeden utwór zagrał na gitarze dość pokaźnej, z jaką można było nieraz zobaczyć Elvisa ( tak - tego Elvisa ). Znów te skojarzenia. Oczywiście gitara była koloru czarnego. Jakżeby inaczej. Po "Say Just Words" chłopcy zagrali tytułowy kawałek z nowego LP "One Second". Każdy nowy utwór jest opatrzony krótkim komentarzem przez autora tekstów czyli Nicka. Nowe kawałki przeplatane są starymi numerami. Po "One Second" poleciał "Hallowed Land", potem "Embers Fire", czadowy "Once Solemn". Później nastąpiła seria nowych utworów: "Soul Courageous" - z czym to się je, "This Cold Life" - iście "paradajski" tytuł, "Blood Of Another" - utwór o problemie zdrowotnym na świecie ( "halth problem" - nie umiem lepiej tego przetłumaczyć ), jak wyjaśnił Nick. Ze staroci był numer "Shadowkings". Holmes na kolanach nawiedzonym głosem recytował: Voices appear inside my brian... " - odjazd, dalej "Enchantment" i "Forever Failure" z głosem Charlesa Mansona w tle. Z "Icon" zagrali "True Belief" i "Remembrance". Ostatnim numerem był "As I Die", co dla mnie mogło okazać się rzeczywistością, gdyż już ledwie zipiałem rozsmarowany na barierkach. Po tym utworze "paradajsi" zeszli ze sceny. Jednak wiedziałem, że za chwilę wrócą by zagrać "The Last Time". To już naprawdę był "Ostatni raz". Po tym kawałku zespół opuścił scenę na dobre owacyjnie żegnany przez fanów. Po koncercie PL podpisywali albumy w jednym ze sklepów muzycznych. Niestety, nie dane mi było. Może jeszcze kiedyś... ? To był najlepszy koncert jaki kiedykolwiek widziałem i wiem, że jeszcze długo nie zobaczę nic lepszego. Sama organizacja i oprawa zasługują na uznanie, ale to muzyka była najważniejsza. Muzyka przez duże "M". To ona nadała temu wieczorowi magię. Ale się rozczuliłem, no kto by pomyślał. Po prostu to był ZAJEBISTY KONCERT I TYLE !!!

Enchantment
Dying Freedom
Forever Failure
Remembrance
The Last Time
Yearn For Change
Sweetness
Once Solemn
Eternal
Shadowkings
Walk Away
Hallowed Land
Pity The Sadness
Embers Fire
As I Die



Łukasz, Metal Hammer